Lucyfer to ja!

Maciej Maleńczuk jest jak Johnny Cash. Im starszy, tym lepszy. Wydał nawet płytę country – na przekór wszystkim, za to w zgodzie z samym sobą. Opowiadał mi we WPROST o muzyce biednych białych ludzi, graniu w serialu i złych kobietach.

ANNA GROMNICKA: Nie wierzyłam, jak pierwszy raz usłyszałam tę płytę. Śpiewasz country i dobrze ci z tym.

MACIEJ MALEŃCZUK: Tak, to album bardzo serio. Podeszliśmy rzetelnie do tego materiału, bez kpiny – może z wyjątkiem jednego kawałka. Skąd pomysł na album country? Z mojej fascynacji Johnnym Cashem i historyczną muzyką Ameryki. Jestem fanem korzennego jazzu i bluesa. W country nie siedziałem tak głęboko, jak w innych gatunkach, ale to wynikało wyłącznie z tego, że nie znałem dobrze angielskiego, nie mogłem więc zrozumieć, o czym jest piosenka, a w country to szalenie ważne. Jak zrozumiałem, o czym śpiewam, i kiedy posłuchałem zbiorów muzyki country – głównie Casha – to już wiedziałem, że muszę to nagrać.

Polacy twoim zdaniem lubią country?

Słuchają, tylko po cichu, nikomu się nie przyznają. Pełno jest przecież u nas zajazdów w stylu country. Dla Polaków fajne są oczywiście proste rytmy, tak jak fajne jest dla nich „Koko Euro spoko”. Ale ja zrobiłem tę płytę ze względu na teksty, na opowieść o prostym, białym człowieku, który jest biedny, ale pazurami jeszcze wydrze sobie tę ziemię obiecaną, dotrze do swojego „promise land”. 

Kiedy nagrywałeś pieśni Wysockiego, twierdziłeś, że jesteś w tak dobrej formie wokalnej, jak nigdy przedtem. Jak jest teraz?

Rzuć mi kawał mięsa, to je rozszarpię (śmiech). A już na poważnie, to bardzo dobrze – mam miękkie, niskie doły, które zawsze chciałem osiągnąć w śpiewaniu. One się tworzyły przez lata śpiewania – jakbym dojrzewał do country.

„Psycho” w tytule to ściema: płyta jest konserwatywna muzycznie. To najdelikatniejsze „psycho” z twoich albumów.

To jest po prostu country, nie oszukujmy się. Ale wytwórnia nalegała na dodanie słowa „psycho”. Pytali: „Kto tu kupi samo country?”. Dałem się przekonać.

Dlaczego?

Bo uznałem, że mają rację. W Polsce country fatalnie się kojarzy. Szczególnie źle są nastawieni ludzie średnio inteligentni, a takich jest niestety wielu. Wydaje im się, że na wszystkim się znają. Do tego skończyli nie daj Boże jakieś studia, albo może tylko maturę mają i są święcie przekonani – mówią to głośno – że country to wieśniacki chłam. Najzwyczajniej w świecie nie rozumieją, czym jest piosenka.

Jedną z czterech polskich piosenek, nie-coverów, jest tęskna ballada „Sprzedaj mnie »Faktowi«”. Do kogo ten tekst?

To wspomnienie niedawnego romansu, z którego nie potrafiłem się dobrze wytłumaczyć. Przytrafiła mi się przygoda miłosna, chciałem się z niej wywikłać, a nie umiałem. Różnie to bywało, byłem nawet szantażowany. Wiesz, jak to jest – jak cię coś boli, piszesz o tym piosenkę, przynajmniej ja tak robię. Chciałem w poetycki sposób opowiedzieć o tym, o czym pewnie i tak już słyszeliście z prasy, tylko nie wiecie, jak to dokładnie było. Jak było, tak było, a ja najbardziej lubię w tej pieśni fragment: „Kain zabił Abla, więc do mnie nie esemesuj”.

Wiesz przecież, jak funkcjonują tabloidy.

Wiem, ale muszę powiedzieć – obserwując, jak brukowce czasem niszczą znanych ludzi – że ze mną obchodzą się bardzo łagodnie. Paparazzi mnie oszczędzają zwyczajnie. Nie wiem – może się mnie boją? Sądziłam, że ta zła strona sławy cię nie rusza, że jesteś twardszy niż inni. Nie. Nie łażę na bankiety, bo nie znoszę, jak dużo osób się na mnie gapi, tylko dlatego że gdzieś tam stoję. Wolę być z boczku, wolę siedzieć na swojej wsi. Jak chcę wyjść z czymś do ludu, to idę do serialu. Miałem taki pomysł, jak robiliśmy „Psychocountry”. Powiedziałem: „Dajcie mi jakąś rolę, niech ludzie o mnie usłyszą”.

Mówisz o epizodzie w „Na dobre i na złe”?

Tak, przez chwilę stałem się nieomal Hanką Mostowiak. Nie żartuję. Panie ze sklepu w mojej wsi płakały, widząc moją skaleczoną rękę – zagrałem w serialu pacjenta. Kobiety widziały mnie z tą ręką w telewizji i dostały histerii. Patrzyły na mnie, jakbym wystąpił w filmie dokumentalnym. Ale nie wytrącajmy ich z tego. Ludzie potrzebują takiej otoczki wokół życia.

„Będziesz rodzić moje dzieci, będziesz gotować moją strawę. I zawsze będziesz przy mnie stać – to znaczy w kuchni” – śpiewasz w „Stand By Your Man”. A w końcówce dziko chichoczesz.

Ta piosenka aż się prosiła, żeby ją sparodiować. Jak można serio śpiewać dziś tak poddańczą pieśń? To jest możliwe tylko w country. W piosence alternatywnej, nawet popowej, wyskoczy do faceta laska, która wykrzyczy: „Nie chcę cię!” albo jeszcze: „Idę na manifę!”. Mój tekst przewrotnie traktuje współczesne kobiety, które zdają się mówić: „Jestem feministką, będę podnosić ciężary, zapiszę się na boks”. Ale uwierz mi, że większość kobiet wybiera w życiu miłą wygodę, przytula się do jakiegoś tłustego kudła, by wieść lżejsze życie. Mnóstwo kobiet tak postępuje w życiu i na pewno coś na ten temat wiesz.

Ale ponieważ nie jesteś feministą, nie będę cię męczyć tym tematem…

Ja nie jestem?! Ja feminizm wyssałem z mlekiem matki, ja kocham kobiety. To, że czasem się z nimi drażnię – bo się drażnię – nie znaczy, że ich nie lubię. Ale tak naprawdę na ziemi żyją dwa gatunki człowieka.

Wiesz, że kobietom nie chodzi o to, żeby móc podnosić ciężary.

A jednak podnoszą. Za czasów mojej młodości nie istniała taka dyscyplina sportowa, jak damski boks, a w tej chwili jest. Kobiety kiedyś nie biegały w maratonach, nie podnosiły ciężarów, bo twierdzono, że są za słabe. Oczywiście można spotkać takie, które same decydują o sobie. Wtedy najczęściej zmieniają facetów jak rękawiczki. Aktorki, celebrytki, które zdobyły własne pieniądze, są jeszcze bardziej niestałe i rozwiązłe niż mężczyźni. Łamią serca, jak leci. Wówczas faceci ciągną za nimi ślady łez.

Dlaczego zagrałeś w teledysku Behemotha do piosenki „Lucifer”?

Bo uważam się za wcielenie Lucyfera na ziemi. Pan piekieł będzie zadowolony z mojego „Psychocountry”. A najbardziej z piosenki o człowieku, który przez całe życie szukał swojego ojca tylko po to, żeby go zabić. To mi się bardzo podoba, wielu chłopców mogłoby się pod tą piosenką podpisać. Czytałem życiorysy przestępców i wiem, że ich zła ścieżka zaczynała się od złego tatusia. Facet, który zabił 200 osób w Stanach, najpierw zamordował swojego ojca.

W polskiej kulturze brakuje takiej otwartości – śpiewania o złu z otwartością.

Zewsząd słyszę hasła w stylu: „Uśmiechnij się, życie jest piękne i cudowne, machnij na wszystko ręką, ciesz się życiem” i tego typu brednie. To samo w muzyce. Prawdopodobnie wytwórnie naciskają na artystów, mówiąc: „Zaśpiewaj coś pozytywnego, a nie znów o jakichś dołach i śmierci”. Najgorsze jest to, że takie pozytywne przekazy w piosenkach serwują nam 25-letni gówniarze, którzy jeszcze nieraz dostaną w życiu po łapkach. I może wtedy dopiero ten pasztet zajęczy! Wielcy bardowie amerykańscy śpiewają gorzkie teksty, gorzkie prawdy. Czy my naprawdę chcemy wciąż słyszeć coś miłego? Przecież życie nie jest miłe.

Z gorzkiej prawdy da się utrzymać?

Pewnie.

Wystąpisz w Mrągowie na Pikniku Country?

Nie mogę się już doczekać, bo uwielbiam klimat tego festiwalu. Znowu się obkupię w ciuchy, które są bardzo dobrej jakości, ze świetnej skóry. Idę zwykle szpalerem sklepików. Wchodzę trzeźwy, wychodzę kompletnie pijany. Bo co mijam sklepik, to właściciele wołają: „O, panie Maćku, naleweczka z naszych stron!”. Przymierzam kapelusze na zapleczu, znowu naleweczka. I tak już około drugiej jesteś tam nawalony, bo jak się z tego wywinąć? Tam jest atmosfera, jakiej nie znajdziesz na żadnym innym festiwalu. Porządni ludzie, żadnych wąchaczy kleju. Dobrze się tam czuję, pasują mi też te ubrania.

Ciuchy country są w modzie.

Miałem nosa, jak tę kamizelkę z frędzlami kupowałem. Bo umówmy się: nie można grać country w czapce bejsbolowej na głowie. Trzeba kupić porządny ciuch, który długo wytrzyma. Ubrania w stylu country noszę od lat. Zależy mi, żeby ludzie wiedzieli, że jeśli mam na sobie buty z wężowej skóry, to nie kupiłem ich wczoraj. Ta muzyka potrzebuje podobnego złachmanienia, brudu. Tak musi być.

, , ,

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z anjapisze

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej