
„Studiolo” duetu Zemiter (Hubert Zemler i Marcin Dymiter) to kolejne spotkanie dwóch wybitnych twórców, z których każdy z osobna działa w trochę innej materii, a razem tworzą rzeczy odmienne. Już pierwszy album Zemitera „Zemiter” przyniósł ciekawe spojrzenie na dziedzinę field recordingu, w której mistrzem jest Marcin Dymiter.
Awangardowy twórca, perkusista i improwizator Hubert Zemler, działający tu na urządzeniach elektronicznych, pokazuje, że zwinnie porusza się w różnych estetykach. Obaj tworzą nową jakość: muzykę, w której cisza jest równie ważna, jak dźwięk – jeśli nie ważniejsza.
„Studiolo” jest jeszcze bardziej wysublimowaną kontynuacją „Zemitera”. Wysublimowaną pod względem wyrazu, napięć w utworach i operowania pauzą. Rzeczą między ograniczeniem i minimalizmem a światem elektroniki eksperymentalnej.
Płyta dzieli się na dwie części: „Szelest” i Sztorm”, ale rozwija się na zasadzie pełnoprawnego, długiego utworu, w którym większość ciekawych rozwiązań pojawia się w drugiej połowie. Tam też motywika albumu, zmierzająca momentami w stronę ambientu, staje się bardziej dramatyczna, gęstsza. Krautrockowe miejscami brzmienia urządzeń elektronicznych gasną, by ustąpić miejsca ciszy.
Cyfrowy świat przenika głęboka kontemplacja, możliwa dzięki tym chwilom ulgi, pauzy – po prostu braku dźwięku lub przestrzeni tkanej z szumu.
Marcin Dymiter jest znany – także dzięki książkom „Notatki z terenu” i „Maszyny do ciszy” – jako kompozytor i producent z komplementarnego, pełnego szacunku i ogromnej erudycji muzycznej podejścia do kwestii napięć, wynikających z oddziaływania dźwięku na ciszę i ciszy na dźwięk.
Hubert Zemler komponuje rzeczy totalnie nowe na naszej scenie muzycznej, awangardowe, odjechane. Tu spotykają się, by wspólnie przyjrzeć się minimalistycznym pogłosom, skrzekom, cyfrowym usterkom, które powodują, że muzyka sama w sobie – każdy dźwięk nas otaczający – jest piękna, jeśli przyjrzeć się jej dobrze.
Dostrzeganie skrzypienia tramwaju, dźwięku przekręcanego klucza, czy odgłosu otwieranych drzwi może być równie pasjonujące w nowej muzyce, dla jej słuchaczy, pod warunkiem dobrze otworzą uszy. Na to chciałabym, pisząc o tej płycie, położyć nacisk: na dialog dźwięku z ciszą. Na mistrzowskie operowanie ograniczeniem, brakiem, pauzą, wycofaniem. Jak to może służyć współczesnemu człowiekowi?
Jak napisał Marcin Dymiter w swojej książce „Notatki z terenu” „za pomocą słuchania i field recordingu nadal można praktykować starą sztukę znikania. Aż do zatarcia granic “kultury autorskiej”, wszechobecnego selfie i nieustannego procesu podkreślania obecności. Słuchanie pozwala zniknąć, odrzucić potrzebę kontroli nad światem” – pisze autor w „Notatkach z terenu”.
Tego nam wszystkim, tak pochłoniętym dziś potrzebą kontroli i bycia wszędzie i nigdzie zarazem życzę. I takich niewielkich, eksperymentalnych w zasadzie płyt, jak „Studiolo” Zemitera, które mogą kiedyś zmienić w dalszej perspektywie nasze patrzenie na obecność zwykłego, prostego dźwięku w naszym życiu. I ciszy – jej przede wszystkim.
„Studiolo” Zemiter, 7/10, Antenna Non Grata 2024
Płyty można posłuchać tu:
https://antennanongrata.bandcamp.com/album/zemiter-studiolo


Zostaw odpowiedź