Głosy z kosmosu

„Zero prawdy” duetu Śniedź to na pewno jedna z najbardziej niezwykłych płyt, jakie słyszałam. I jedna z najlepszych polskich płyt 2023. Śniedź tworzą wokalistka Aleksandra Klimczak i twórca muzyki elektronicznej i folkowej Antoni Beksiak – znany choćby jako kurator festiwali „Turning Sounds”, „Ad Libitum” czy „Gębofonu”. Główny inicjator powstania znakomitej płyty „Osmętnica electronica”, o której pisałam tu: https://anjapisze.com/2021/04/21/folk-na-klubowo/

Muzyka ludowa (bo i jeden utwór na tej płycie można zaliczyć do tego nurtu, „Tajemniczy szept liści”) pasjonuje Beksiaka zwłaszcza w kontekście jej funkcjonowania w życiu społecznym i kulturalnym. Ale tu, na tym albumie, mamy do czynienia przede wszystkim ze współpracą człowieka, jego głosu i maszyny – instrumentów przetworzeniowych. Beksiak jest znany ze swojego rewolucyjnego podejścia do roli głosu ludzkiego w muzyce współczesnej. Stąd zapewne wzięła się ta płyta.

Muzyka Śniedzi powstaje na styku improwizacji i muzyki przetworzonej. Dźwięki zaimprowizowane są przycinane, składane i przetworzone do tego stopnia, że nic tu nie brzmi naturalnie, a jednak efekt jest porażająco świeży i naturalistyczny: Śniedź zawdzięcza go zderzeniu elektroniki z głosem ludzkim, ścieżką wokalu, który przenika i przepływa przez sztucznie stymulowane brzmienia. Wielowarstwowe, transowe, droniczne, budujące niezwykłe napięcie w słuchaczu utwory tworzą monumentalną całość, ponieważ każdy z tych kawałków trudno rozpatrywać bez kontekstu całości. Jest to swoista – jak sami twórcy opisują – usterkotronika.

Głos ludzki potraktowany jest tu w wyjątkowy sposób – jest prowadzony w kierunku raczej pogłosu, w swojej pierwotnej liryce załamuje się, by dać efekt jakby zupełnie niepochodzącego od człowieka, maszynowego brzemienia. Cała poezja i piękno głosu ludzkiego po chwili meandruje w kierunku abstrakcji, dając niezwykłe, dramatyczne wręcz napięcie, które narasta, by po chwili przynieść ukojenie. Jak w utworze „Ziemisty uchrobak”, gdzie głos błądzi, rozmywa się na tle delikatnej elektroniki, w hipnotyzujących warstwach dążąc do powolnego zaniku.

Wielokrotnie zastanawiałam się, jak mogłaby brzmieć muzyka kosmosu. Jeśli coś zbliżyło się do tego pojęcia to jest tą muzyką album „Zero prawdy”. Dawno nie słyszałam tak ambitnej, jednolitej i spójnej płyty, co zapewne można przypisać erudycji i poszukiwaniom dźwiękowym Antoniego Beksiaka, a  także talentowi Aleksandry Klimczak. Piękny album, ważny, przełomowy, bo przełamujący pewne bariery w myśleniu o tym, jak używać głosu w brzmieniach elektronicznych. I w ogóle jak postępować z głosem ludzkim w muzyce współczesnej. W muzyce w ogóle. Zachęcam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami o tym nagraniu. Polecam bardzo!

„Zero prawdy” Śniedź, czerwiec 2023, 6/6

„Tajemniczy szept liści” by Śniedź:

,

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z anjapisze

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej