Nowy Jork, szczury i anioły. Suzanne Vega 2025

Głos dzieciństwa nas, millenialsów – dziś zbliżających się do magicznej pięćdziesiątki – powraca po dekadzie milczenia.

Nie wiem, czy to dobre sformułowanie, bo Suzanne Vega nigdzie nie odeszła. Jak sama mówi – mam przed sobą przyszłość, nie tylko przeszłość. 

Jej głos towarzyszył mi nie tylko jako nr 1 na Liście Przebojów Radiowej „Trójki”, której w latach 80. i 90. wszyscy słuchaliśmy co piątek. 

Suzanne była pierwszą kobietą, której piosenka „Tom’s Diner” pozwoliła mi myśleć, że nie ma nic złego w tym, że w wieku 10 lat siedzę sama nad parującym kubikiem w domu. Nie mieliśmy wówczas knajp czy sieciówek z kawą, system dogorywał, nosiliśmy najczęściej tureckie swetry i włoskie podróby adidasów z hali gdyńskiej. Próbowałam łazić też w czerni, malować oczy czarną kredką. Słuchałam Depeche Mode i Joy Division, ale gdy zobaczyłam teledysk do tej piosenki w MTV, zmiękłam momentalnie. 

Więc mam 11 lat i siedzę w domu nad kawą. I rozmyślam o sobie. Tylko o sobie. W tym roku mija blisko 40 lat od debiutanckiej płyty Suzanne, a ja wciąż jestem jej wdzięczna. 

„Flying With Angels” to 10 album tej nowojorskiej rewolucjonistki codzienności. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ta płyta zapewne umknie milionom – jak wiele jej poprzednich. Podobnie jak stało się to z jej następnymi, nagranymi po debiutanckim i drugim albumie z lat 80. 

Tymczasem artystka od początku pozostaje wierna sobie. 

Apologetka zwykłych spraw, która zaistniała – trochę podobnie jak Tracy Chapman – na tle gasnącej ery Reagana i zmęczenia wielka polityką, pozostaje od lat najciekawszym głosem kobiecym, wywodzącym się z nowojorskiej sceny folkowej sprzed półwiecza. W czym tkwi jej fenomen? 

Chyba każdy pamięta „Lukę” czy „Left of Center”. W tym ostatnim śpiewała: „Jeśli mnie chcesz, znajdziesz mnie, Na lewo od centrum, poza głównym nurtem, Na obrzeżach, na marginesie, W kącie, poza zasięgiem”. To właśnie ten obraz – cichy głos kogoś z marginesu, na obrzeżach – stał się fundamentem jej tożsamości artystycznej. Głosem wielkomiejskiej samotności, która z czasem stała się znakiem naszych czasów. Czy raczej – tym, co kiełkowało w nas od tych kilku dziesiątek lat. I czegoś, co nas pochłania dziś, co staje się epidemią XXI w. 

Jej twórczość wywodziła się ze sceny wielkich songwriterów Ameryki – Boba Dylana, Joni Mitchell, ale także, co podkreślała w wywiadach, nawiązywała do ulubionego Lou Reeda, kolejnego rockowego egzegety samotności. Piosenka Lou Reeda „Waiting for The Man” rozpoczyna się tak: „Czekam na mojego gościa, 26 dolarów w ręce mam. Na Lexington, 125. Ulica, czuję się chory i brudny, bardziej martwy niż żywy. Czekam na mojego gościa”. 

Reed śpiewał o dilerze narkotyków, ale jego Nowy Jork – brudny, samotny, wyobcowany – to także miasto Suzanne. Ona – wychowana na jego obrzeżach – portretowała je z kobiecej perspektywy, ale z równą siłą.

Mieszkała tam do 9 roku życia, gdy dowiedziała się, że jej ojciec nie jest biologicznym. O tym powstała głośna „Luka” – piosenka o krzywdzie chłopca, wykorzystywanego i bitego przez ojczyma. Później Vega ujawniła, że utwór napisała w pierwszej osobie, bo to ona była tym krzywdzonym dzieckiem. 

Suzanne chyba jako pierwsza kobieta w showbiznesie, która znalazła się na szczytach list przebojów, dała głos wykluczonym, samotnym i poranionym. 

Niezależnie od tego, czy śpiewa w pierwszej, drugiej, czy trzeciej osobie, robi to tak przekonująco, że możemy się z tym łatwo zidentyfikować. 

Mogłaby, jak widać po nowej płycie, być perfekcyjną główną bohaterką tekstów Boba Dylana, także zaglądającego pod podszewkę wielkiego miasta i chaosu uczuciowego współczesnego człowieka. To ona jako Królowa Pik z piosenki Dylana z 1966 r. pt. „I Want You”, mogłaby odpowiedzieć na jego niezaspokojone uczucia i ukoić jego serce, co udowadnia w swojej adaptacji tego utworu, zatytułowanej „Chambermaid”. 

Jako czuła, cicha, wszechwiedząca narratorka swoich i cudzych historii, stojąca z boku i przypatrująca się ze współczuciem swoim bohaterom, jest idealną songwriterką na trudne czasy końca XX i początku XXI w. 

Każdy jej kolejny album, przez dziesięciolecia, jest potwierdzeniem tego głosu i tej rzadkiej umiejętności wcielenia się w drugiego, nawet najzwyklejszego człowieka. Nie ma na nich utworów, które mogłbyby powtórzyć sukces „Tom’s Diner” czy „Luki”, ale nie o to tu chodzi. 

Raczej o wierność sobie. 

Nowa płyta też taka jest. Tu też widać wrażliwość Suzanne na niewielkich, zwykłych ludzi, jakimi w gruncie rzeczy jesteśmy my sami. A nawet – na zwierzęta, o czym napisała piosenkę „Rats”, opowiadającą o szczurach, zamieszkujących najbardziej ponure przedmieścia Nowego Jorku. To one towarzyszyły jej w dzieciństwie, to one towarzyszą jej tu w podróży przez metropolię, niczym gangi w West Side Story. 

W pięknym „Alley” znów składa hołd swojemu miastu, płynąc przez przestworza nad ulicami, niczym „zakochany Marc Chagall”. 

Suzanne nie jest żadną polityczną czy feministyczną aktywistką, ale nawet ona, w buntowniczym „Speaker’s Corner” nawołuje, by obywatele skorzystali z prawa do wolności słowa – póki mogą to czynić. W „Galway”, będącym swoistym pokłonem dla gwiazdy country Lucindy Williams, znów ujawnia swoje literackie talenty w opisie zachodniego wybrzeża Irlandii. Nie ma w tym żadnej muzycznej rewolucji. I nie musi być. 

Możliwe, że gdyby nie Suzanne nie usłyszelibyśmy o Beth Orton, Anne Clark, Neko Case, Hope Sandoval czy Joannie Newsom – osobach z pogranicza muzyki autorskiej, rockowej, elektronicznej i folkowej, których piosenki także opowiadają o trudnych doświadczeniach i osobistych historiach. Tych, które – jak „Luka” – mają szansę odmienić społeczną świadomość.

I tych, które pokazują, że samotność i krzywda wprawdzie nie są OK, ale w gruncie rzeczy dzielimy je wszyscy. Jak śpiewa Suzanne Vega w „Left of Center”: „Myślę, że gdzieś w środku każdy z nas jest taki sam, jesteśmy podobni, jeśli nie tacy sami”. To chyba najważniejsze przesłanie jej muzyki. 

„Flying With Angels” Suzanne Vega, 2 maja 2025 r., Cooking Vinyl Limited, 4/6. 

, , ,

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z anjapisze

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej