
Wspaniała minipowieść irlandzkiej poetki, debiutującej tutaj formą prozatorską, Anne Walsh Donnelly, o Macie – złamanym przez życie człowieku, którego każdy dzień jest powieścią o minionym – „Człowiek, który był mną”.
Każda chwila jego egzystencji rozwija się przed nami powoli, jak dywan przed ciekawym tego ćwierć-życia obserwatorem – z początku obojętnym i chłodnym, pod koniec – pełnym głębokiego współczucia. Inaczej nie da rady tego czytać.
Głupi Matt – „Amadan” (irl. – głupiec) włóczy się po miasteczku, stając się pośmiewiskiem dla lokalsów i swoich bliskich. Na skutek wypadku traci kontakt z rodziną i – częściowo – ze światem. Gada z ptakami, które stają się tu czymś w rodzaju chóru czy wyroczni z greckiej tragedii. Natura wciąga go w matnię, a wspomnienia zaczynają być wszystkim, co Matt ma z lepszej połowy życia.
Jednak wewnątrz toczy się monolog skrzywdzonego przez los, hiper wrażliwego człowieka, którego nieszczęście rozpoczyna śmierć brata bliźniaka. Kolejne odsłony tego dramatu są jak czerwona nitka, która trzyma nas przy opowieści o Macie, jakbyśmy się bali, że zaraz sami opuścimy bohatera, a on – zostawiony przez wszystkich – odejdzie na zawsze. Wiemy, że ta historia nie wydarzyła się, a zarazem wierzymy, ze się wydarzyła, bo tak to jest opowiedziane.
Ta niewielka, poetycka książeczka jest napisana tak, że kapcie mi spadły. Zanurzona po uszy w irlandzkiej tożsamości, języku, ludziach stamtąd – a zarazem uniwersalna. Ściśnięte w jednej frazie opisy, krótkie wypowiedzi, sytuacje wypełniają głębokim sensem niespełna 100 stron tej historii. Czuć w nich poetycką motywikę, a zarazem prostotę, w której nie zmieści się cień niedopowiedzenia – choć cała przecież jest niedopowiedzeniem.
Jej cel, jasno rozwijający się od połowy opowieści, jest taki, żeby wskazać nam pokłady człowieczeństwa, które tkwią w nas samych i w bohaterze.
Wydaje mi się, że właśnie do tego rodzaju prozy – wyczulonej na każdy, nawet najintymniejszy i najbrudniejszy aspekt życia – należeć będzie literatura w niedalekiej przyszłości. Literatura ukazująca nam prawdę o nas samych w zderzeniu z innością, niepełnosprawnością, brakiem.
Piękna książka, jedna z niewielu, które naprawdę do głębi mnie poruszyły na przestrzeni kilku miesięcy. Polecam.
“Człowiek, który był mną”, Anne Walsh Donnelly, tłum. Aga Zano, wyd. ArtRage 2025
English version:

Zostaw odpowiedź