Tęsknię za takimi płytami. Niezależnymi, podążającymi gdzieś za duchem, intuicją muzyczną, a w dodatku dokładnie “wiedzącymi”, jakie chcą być. Będącymi wyrazem twórczych eksperymentów, znanych przecież nam jeszcze ze sceny lat 80. Autorzy tego albumu – nagranego w toruńskim studiu przed 10 laty – sami w społecznościówkach piszą o sobie, że na żadnego Fryderyka nie liczą, ale że chcieli wydać ten poetycko-muzyczny zapis ich poszukiwań dla siebie. Właściwie, dlaczego? Serio, zastanawiam się. Dlaczego takie płyty jak “L’orientation” Molok Mun nie mogą liczyć na branżowe nagrody? I dlaczego w ogóle nie mogą liczyć na docenienie przez szersze grono odbiorców?

Molok Mun (tu: Rafał Kołacki/Dariusz Wojtaś/Dariusz Brzostek/Marek „Latarnik” Pędziwiatr/Anais Fourrier) to efemeryczny projekt muzyczno-literacki założony w Toruniu w roku 2008 i występujący do dziś (w mniejszym składzie). Swobodne melorecytacje spaja improwizowana muzyka elektroakustyczna.
Recytacje Anais Fourrier – czy raczej wypowiadane po francusku fragmenty „Voyages en Turquie et en Égypte fait en 1784” Jana Potockiego (niezwykły dokument jego podróży na Wschód i do Afryki z 1788 r., gdzie pisze on m.in. o drodze statkiem przez Morze Czarne, stepach, Kozakach zaporoskich i dzikim pięknie Stambułu) – pobudzają wyobraźnię, i pełnią też, jak sądzę, rolę manifestu twórczego, łączącego przeszłość i teraźniejszość, miejsca, czasy, kontynenty. Są próbą interpretacji sposobu doświadczania świata przez autora „Rękopisu znalezionego w Saragossie”.
Anais Fourrier traktuje tu głos jak instrument przekazu ale i swoistej dekonstrukcji. Jest zanurzona głęboko w narrację, zarazem dystansując się od niej. Przypomina mi w metodzie wokalnej Anne Clark. Tak “mówi” u nas poeta Marcin Świetlicki (np. z saksofonistą Mikołajem Trzaską na płycie “Cierpienie i wypoczynek”) czy poeta Wojciech Brzoska.
Dla mnie ogromną wartością “L’orientation” jest właśnie głos Anais, głos kobiety, niczym głos swoistej szamanki, która prowadzi nas między bezdrożami dźwięków, zarazem magicznie przywracając znaczenie słowom i tym dzisiejszym, i tym sprzed kilku wieków. Mało mamy takich awangardowych performance’ów i głosów na naszym kobiecym muzycznym poletku.
Pod względem muzycznym jest to próba zamknięcia w jedno wielu, eksperymentalnie traktowanych instrumentów i nagrań terenowych, medytacyjnej i posępnej narracji, wymykającej się podporządkowaniu. Słowa przeciwstawione improwizowanemu tłu (w szczególności brzmieniu fortepianu Marka Pędziwiatra) robią wrażenie: to coś między apokaliptycznym teatrem dźwięków i słów, słuchowiskiem z instrumentarium Wschodu a muzyką przyszłości. Jakiej przyszłości? Takiej, w której muzyka awangardowa zaczyna odgrywać rolę formatywną dla percepcji muzyki w ogóle.
Jak sami piszą o swoim projekcie muzycy, są tu “mężczyźni i kobiety. Klatka schodowa. Kable (lub nie). Szum. Deszcz (lub nie). Schody. Księżyc w pełni (lub nie). Spotkanie (lub nie). Co wydarzyło się dawno temu gdzieś na Wschodzie (lub nie)? Posłuchajcie…”.
Tak, słuchajcie, bo „L’orientation” to płyta w pewnym sensie wykraczająca poza polskie podwórko. Jest kosmopolityczna, hipnotyczna, niespieszna i pełna wolności. Inspiruje w samym założeniu – bycia po prostu inną opowieścią o dźwiękach. Historią o głębokim przeżywaniu muzyki i słowa przez grupę kilku osób. I o tym, jak my możemy ją przeżywać, jeśli zechcemy wziąć udział w tej przygodzie. Polecam.
„L’orientation”, Molok Mun, Antenna Non Grata, 2025.
Album można zakupić tu:
https://noisen.bandcamp.com/album/molok-mun-l-orientation


Zostaw odpowiedź