Na dworze Karmazynowego Króla czyli krótka historia okładki pewnej płyty

Są okładki płyt, które ilustrują muzykę. Są też takie, które stają się od niej nierozłączne i zaczynają żyć własnym życiem. Twarz z szeroko otwartymi ustami z „In the Court of the Crimson King” należy do tej drugiej kategorii. To nie tylko jedna z najbardziej rozpoznawalnych okładek w historii rocka. To obraz, który równie dobrze mógłby zawisnąć w galerii sztuki jako portret lęku końca XX wieku.

Okładkę “In The Court of The Crimson King”, jednego z najważniejszych albumów wszech czasów, zaprojektował w 1969 r. 23-letni Barry Godber, który zaczynał dopiero karierę artysty. Modelem był on sam. Namalował autoportret, patrząc na swoje odbicie w lustrze.

Chciał być zresztą malarzem, pracował także jako informatyk. Kilka miesięcy po premierze “In The Court of The Crimson King”, w 1970 r., zmarł. To było jego jedyne dzieło. 

Co jest na okładce płyty, co to za obraz, który stał się ikoną rocka progresywnego? 

Z jednej strony Barry namalował akwarelami Schizotymika (piosenka “21st Century Schizoid Man” King Crimson z tego albumu była jedną z najulubieńszych Kurta Cobaina), z drugiej, w środku – Karmazynowego Króla z tytułowego utworu. Robert Fripp ma oryginał pracy Godbera, która posłużyła do stworzenia kultowej okładki. “Jak zakryjesz uśmiech, patrzą na ciebie nieskończenie smutne oczy. Cóż tu dodać. Tak wygląda muzyka” – powiedział założyciel zespołu.

Ta okładka opowiada o klaustrofobicznym, psychodelicznym strachu końca lat 60. i idealnie oddaje obsesyjną fascynację Frippa chaosem, z którego dopiero wyłania się jakiś porządek. Genialne pomysły nie przekonywały producentów, którzy nie mogli już na samym początku nagrań zrozumieć jego koncepcji. To i niesnaski w zespole było też jedną z przyczyn, dla których kariera King Crimson zaczęła chylić się ku upadkowi zaledwie kilka miesięcy po debiucie. Nastąpił rozpad pierwszego składu zespołu, wielokrotnie potem reaktywowanego.

Okładkę tego wybitnego albumu porównać można z “Krzykiem” Muncha – w końcu i to, i to jest krzykiem rozpaczy, i dotyczy zagłady świata. Munch pokazuje człowieka jako nagiego wobec grozy rzeczywistości. U Godbera groza i strach przejmują kontrolę nad człowiekiem. Oba dzieła wpisują się w schyłkową narrację o lęku, samotności i poczuciu braku kontroli w obliczu końca – świata, humanizmu, pewnych epok – modernistycznej i kapitalistycznej. Czy może raczej – opowiadają o człowieku pozostawionym sam na sam z lękiem. W tym drugim przypadku jest to lęk epoki zimnej wojny, groźby nuklearnej zagłady i rozpadu dotychczasowego porządku.

Jak uważał Fripp – proces powstawania  “In The Court Of The Crimson King” prowadziła ręka Dobrej Wróżki. Może i ona czuwała nad Barrym Godberem, gdy malował Schizotymika (może lepszym określeniem byłoby Schizoidalnego Człowieka XXI wieku) z okładki mojej ulubionej płyty? Jak zwykle – polecam. I płytę, i rozważania nad jej okładką.

Barry Godber, autor okładki płyty
, , , ,

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z anjapisze

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej