Barok Rosalii w „Berghain”

Wszyscy wkoło gadają o Rosalii i polskich akcentach w wideo do jej nowego singla „Berghain” ze znakomitej, nowiutkiej płyty „Lux”. Jestem zachwycona tym utworem i chcę opowiedzieć, czemu. Nie dlatego, że chcę leczyć, jak inni, swoje polskie kompleksy tym wpisem. 

Muzyka klasyczna jest mi bliska, a tutaj jest ona wykorzystana w sposób genialny: świeży, udany i przebojowy. Ten utwór jest czymś na kształt brzmieniowego mostu między włoskim a francuskim barokiem i nowoczesnymi rytmami. A w dodatku inteligentnie przetwarza dzieła dawnych mistrzów we współczesne, popowe oratorium.

Jeśli wziąć pod uwagę znaczenie Berghain – kultowego dla elektroniki miejsca – Rosalia świadomie dokonuje tu przejścia ze sfery przeszłości do przyszłości, z sacrum do profanum, z teatru do klubu. I odwrotnie – jak sama mówi, chce, żeby ta muzyka została w sferze sacrum. I tworzenie takiego popu jest jej celem. 

Z jednej strony słychać tu raźną pulsację concerto grosso i utworów Vivaldiego, z drugiej – barokową zasadę kontrastu. Rosalia z premedytacją zestawia orkiestrę symfoniczną z elektronicznym beatem i chórem dziecięcym (London Symphony Orchestra, Escolania de Montserrat, Cor Cambra Palau de la Musica Catalana). Świadomie nawiązuje do klasycznej formy arii: po instrumentalnym intro jej głos opada o oktawę. To zupełnie jak w kadencjach Haendla czy ariach epoki baroku. W „Berghain” jest to wykorzystane, by dać współczesny oddech dawnej formule i stworzyć pole do nowej gry – neobarokowego przepychu w służbie monumentalnego popu. 

Sama idea nie jest nowa, żeby przypomnieć choćby „Pasję wg św. Jana” J. S. Bacha, a potem dzieła neoklasycystyczne XX w. I. Strawińskiego czy C. Orffa, tylko, że tu przechodzimy już płynnie z hołdu klasykom i wchodzimy w XXI w., do świątyni elektroniki – Berghain. Rosalia śpiewa na początku po niemiecku operowym głosem, potem zostaje on elektronicznie przetworzony, przenosząc dźwięki kaplicy i instrumentarium requiem do klubu, w kierunku eksperymentalnego popu i z powrotem – do sfery sacrum. Odzwierciedla to ideę „żywej historii” muzyki – gdzie barok nie jest cytatem, lecz punktem wyjścia dla na wskroś współczesnego języka dźwięku. 

Wokół mamy już pełno algorytmów, one nas żywią, niektórzy twierdzą, że nam zagrażają. „Berghain” jest napomnieniem, by skierować nasze wysiłki w stronę „muzyki ludzkiej”, tworzonej przez orkiestrę, głos, chór. To świadoma deklaracja Rosalii – róbmy dźwięki organiczne, żywe. A przynajmniej – zarządzane konsekwentnie od A do Z przez człowieka. Fantastyczny hołd dla muzyki. Mnie bierze. Dlatego – polecam!

https://spotify.link/py1JFon0WXb

, , , ,

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z anjapisze

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej